Dziś o dwóch sposobach na odporność i leczenie wirusówki. Jeden – od pewnego mądrego pana doktora, jeden ode mnie
Grypa zazwyczaj nie jest łatwą i łagodną w objawach chorobą. Od zawsze wiadomo, że często daje powikłania, zwłaszcza gdy nie jest leczona prawidłowo (np. antybiotykami…) lub ignorujemy potrzeby organizmu, wpychamy patogen (wirus, zimno, wilgoć) w głąb ciała stosując popularne apteczne środki, mające nas szybko postawić na nogi, bo praca czeka… Co jakiś czas pojawiają się bardziej zjadliwe szczepy, np. kilka lat temu powodujące poważne komplikacje kardiologiczne (wyobrażacie sobie tę panikę, gdyby wtedy media to nagłaśniały tak intensywnie jak tegoroczną grypę?).
Od 2019 roku obserwujemy natomiast objawy wskazujące na silniejszy wpływ na obieg Płuc i Śledziony – osłabienie (także apetytu), dolegliwości układu pokarmowego (np. biegunka) oraz gromadzenia się śluzu w płucach. W kolejnym etapie może dojść do zakażenia tzw. „gorącą toksyną” – wilgotne środowisko, podgrzewane temperaturą ciała to doskonała pożywka. Jest to jednak dość łatwa do leczenia odmiana grypy, nie tylko medycyną chińską. A jeszcze łatwiej jej zapobiegać.
Niedawno Izba Lekarska wszczęła postępowanie przeciwko lekarzowi, dr Włodzimierzowi Bodnarowi, pediatrze i pulmonologowi z Przemyśla. Ogłosił on, że wyleczył z COVID-19 siebie oraz stu swoich pacjentów. Zastosował znaną substancję – amantadynę, zawartą w leku o nazwie Viregyt K. „Twierdzę, że przy tym sposobie leczenia w ciągu 48 godzin można ustabilizować co najmniej 99 proc. ciężkich przypadków w Polsce przebywających obecnie w leczeniu szpitalnym, a po tym okresie następuje okres kilkudniowego zdrowienia” – napisał na stronie internetowej swojej przychodni dr Włodzimierz Bodnar. Środowisko medyczne oburzyło się jednak i zarzuciło lekarzowi działanie na szkodę… Ciekawe komu i czemu, skoro lek jest dopuszczony do sprzedaży, znany z antywirusowego działania, poddawany naukowym badaniom, bo zauważono jego zbawienny wpływ na kondycję osób chorych np. na stwardnienie rozsiane, zakażonych wirusem z rodzaju koronawirusów… Lek ma skutki uboczne, jak każdy. Wydawany jest na receptę, tym bardziej trudno na własną rękę komuś lub sobie zaszkodzić… Jeśli znacie mądrego, otwartego na wiedzę, a przede wszystkim odważnego i uczciwego lekarza, to macie alternatywę dla chińskiego sposobu leczenia
A tymczasem w gabinecie jeszcze bezpieczniej – dzięki biobójczej lampie UV-C. Wśród wszystkich Pacjentów mam aktualnie 3 osoby, które boją się skutków zarażenia koronawirusem… Zanim dzięki akupunkturze osiągniemy połączenie z Sercem, porzucimy lęki i troski tego świata, żyjąc w błogim stanie wewnętrznego duchowego spokoju, błogości i bezpieczeństwa, mam dla nas dodatkowe wsparcie. Żyjąc duchowym życiem, wiemy, że świat materialny nie ma na nas wpływu – żadne zagrożenie (wojny, wirusy, klęski) nas nie dotkną… Niemal każdy z Was, wchodząc do gabinetu, natychmiast odczuwa spokój, relaks, dobro, które po zabiegach tak pięknie się przejawia i zostaje w atmosferze dla kolejnych osób. W takim stanie JESTEŚMY BEZPIECZNI.
Dla tych z Was, którzy jeszcze potrzebują większego poczucia bezpieczeństwa i wsparcia odporności, oprócz okadzania moksą, kadzidłami, mam też ten nowy nabytek. To także niezły pomysł na dbanie o powietrze wolne od wirusów, grzybów, pleśni, etc. w domach. Przepływowe lampy wykorzystując światło ultrafioletowe (UV-C) skutecznie niszczą DNA czy RNA wszelkich mikroorganizmów, które zostaną poddane naświetleniu. Dostępne są jako urządzenia dwu-funkcyjne. To ważne, bo bezpośrednia ekspozycja na światło UV-C jest szkodliwa, ale dzięki specjalnej budowie i funkcji przepływowej, podczas sterylizacji można przebywać w tym samym pomieszczeniu. Promieniowanie nie przenika w głąb ciał stałych oraz płynów, wyjaławia jedynie powietrze (ogranicza ryzyko zakażeń drogą kropelkową). Po zdjęciu obudowy i założeniu ochrony na oczy, można dezynfekować światłem bezpośrednio każdą powierzchnię.
P.S. A gdyby grypsko kogoś dopadło, to oprócz „chińskiej apteczki pierwszej pomocy”, mamy do dyspozycji zioła, o których pisałam w poprzednim wpisie – zajrzyjcie.